bajki z morałem

Bajki z morałem. “Nieco zagubiony, dopiero co zmarły tragicznie człowiek, znalazł się w wielkim pokoju, wypełnionym po brzegi opasłymi księgami. Za solidnym dębowym biurkiem, skrobiąc coś w wielkim skupieniu, zasiadał starzec o mądrym obliczu. 

– Czy ja umarłem? – zapytał człowiek rozglądając się zadziwiony po pomieszczeniu.
– Tak. – potwierdził Kronikarz, nie odrywając nawet na moment oczu od swojej księgi. – Umarłeś. Z całą pewnością.

Człowiek niepewnym krokiem podszedł nieco bliżej biurka.
– I co teraz?

Kronikarz oderwał się na chwilę od pracy i spojrzał na człowieka.
– Teraz musisz iść tam, albo tam. – powiedział, wskazując palcem parę identycznych drzwi.
– A co tam jest? – zapytał człowiek.
– Piekło, albo raj. Zależnie od okoliczności. – odparł spokojnie starzec.
– A do których ja mam wejść?
– To ty sam nie wiesz? – zapytał zdziwiony Kronikarz unosząc brew.
– No… – zawahał się przez chwilę człowiek. – Nie wiem. No chyba tam, gdzie wy mnie skierujecie, zgodnie z moimi uczynkami…
– Uhm. – starzec złożył palce w zamyśleniu i dokładnie przyjrzał się człowiekowi. – Uczynkami, powiadasz… Dobrze, w takim razie…

Kronikarz wstał z miejsca i podszedł do jednego z regałów. Wyciągnął z niego opasły tom, który rozłożył na biurku. Otworzył księgę, przewertował kilka stron, a kiedy znalazł to czego szukał, zaczął czytać na głos.
– Tu jest napisane, że w wieku 15 lat przeprowadziłeś staruszkę przez ulicę. Czy to prawda?
– Tak. – potwierdził człowiek z uśmiechem.
– Czy to był dobry czy zły uczynek twoim zdaniem?
– Dobry!
– No to sprawdźmy… – Kronikarz przerzucił stronę – Czy wiesz, że 5 minut później, ta sama staruszka wpadła pod tramwaj. Gdybyś jej wtedy nie pomógł, to nie doszłoby do tego, a kobieta żyła by jeszcze 10 lat. Więc dalej uważasz, że to był dobry uczynek?

Człowiek zbladł.
– Albo tutaj, – wskazał palcem starzec – w wieku 20 lat, razem ze swoimi kolegami wdaliście się w bójkę z innymi chłopakami.
– To oni zaczęli!
– Ja mam tu napisane co innego. – odparł spokojnie Kronikarz. – Tak czy inaczej, złamałeś jednemu z nich rękę i dwa palce. Za nic. Jak myślisz, to dobry czy zły uczynek?

Człowiek nie odpowiedział.
– Wiesz, że w wyniku tego incydentu, ten chłopak nie mógł już grać na skrzypcach, a zapowiadał się z niego całkiem dobry muzyk. Prawdopodobnie zniszczyłeś mu karierę.
– To było niechcący… – powiedział prawie szeptem człowiek.
– Szczerze mówiąc, – odparł starzec – ten chłopak nienawidził gry na skrzypcach. Po waszym incydencie zajął się trenowaniem sztuk walki, żeby umieć się bronić w przyszłości. Po latach został mistrzem świata. Chcesz kontynuować?

Człowiek przytaknął niepewnie.
– Uwiodłeś dziewczynę, która następnie zaszła z tobą w ciążę. Porzuciłeś ją z dzieckiem. To było dobre czy złe?
– Ja…
– Urodził się chłopczyk. Został on wybitnym chirurgiem i uratował życie wielu ludzi. Dobrze czy źle?
– Chyba dobrze…?
– Wśród uratowanych osób był seryjny zabójca. Dobrze czy źle?
– Ale…
– Ten człowiek zamorduje wkrótce kobietę, która mogła zostać matką wielkiego wynalazcy. Dobrze czy źle?
– Eee…
– Naukowiec, gdyby się urodził, skonstruowałby bombę, która unicestwiłaby połowę kontynentu. A więc…?
– Ale ja przecież nie mogłem tego wszystkiego wiedzieć! – wykrzyczał człowiek.
– Oczywiście, że nie… – zgodził się Kronikarz. – A zobacz tutaj. Nadepnąłeś na motylka!
– I co z tego? – zapytał człowiek.

Starzec w milczeniu przewrócił kilka stron, po czym podsunął człowiekowi księgę. Człowiek przeczytał, a włosy stanęły mu dęba.
– Co za koszmar… – wyszeptał przerażony.
– Ale gdybyś nie rozdeptał tego motylka, to byłoby tak… – Kronikarz wskazał człowiekowi kolejną stronę.

Człowiek spojrzał i jeszcze bardziej pobladł.
– Wygląda na to, że chyba uratowałem świat?
– Tak. I to pięć razy, – powiedział starzec. – Kiedy nadepnąłeś niechcący na motylka, wybiłeś piłką okno, zabrałeś dziecku lizaka, popchnąłeś staruszka i kiedy ukradłeś babci portmonetkę. Za każdym razem zapobiegłeś jakiejś katastrofie i ocaliłeś miliony ludzi.
– A… – wybełkotał człowiek wskazując drżącym palcem na stronę księgi – Do tej katastrofy to ja też się przyczyniłem…?
– Tak, bez wątpienia. Do tej i trzech innych. Kiedy nakarmiłeś głodnego kociaka, dałeś bezdomnemu pieniądze i kiedy uratowałeś tonące dziecko.

Pod człowiekiem ugięły się nogi.
– Nic z tego wszystkiego nie rozumiem. – powiedział pocierając czoło – Wszystko, co zrobiłem w życiu… Wszystko to, z czego byłem dumny, albo czego się wstydziłem… Wszystko jest na opak, do góry nogami… Nic nie było tym, czym się wydaje…
– No właśnie… – odpowiedział Kronikarz odkładając księgę na miejsce – Dlatego już pewnie rozumiesz, dlaczego nie możemy w żaden sposób osądzać cię na podstawie twoich uczynków. Ważne są Twoje intencje… a tym wypadku, to ty sam sobie jesteś sędzią.
– Więc zdecyduj, do których drzwi chcesz wejść. Ja już muszę wracać do pracy.
Człowiek podniósł głowę i spojrzał pytająco na Kronikarza.
– Ale, ja nie wiem które drzwi prowadzą do piekła, a które do raju?
– A to już zależy od tego, co wybierzesz. – odpowiedział starzec wracając do swojej pracy.”

Morał:

  • “Każdy nasz uczynek niesie za sobą konsekwencje, których nigdy nie jesteśmy w stanie przewidzieć.”

  • “Każde, pozornie nieistotne zdarzenie, wpływa na inne, które ma o wiele większy zasięg – Efekt Motyla.

  • “Rzeczy nie zawsze są takie, jakimi się nam wydają.”

  • “Piekło i niebo to tylko stan umysłu.”

  • “Bóg nikogo nie ocenia – sami sobie jesteśmy sędziami.”